|
2009-04-09 14:30
Wiele razy spotykałem się z kobietami, które dumnie mówią, że to właśnie kobiety stanowią większość na studiach wyższych i w liceach. Cóż, już tu możemy zauważyć naiwność, głupotę i łatwowierność kobiety, która podchodzi do tego bezkrytycznie. Jak wiadomo, kobiety stanowią większość na świecie ale i w Polsce. Skoro wszyscy mają obowiązek chodzić do szkoły (czego jestem przeciwnikiem), to i w liceach większość powinny stanowić panie. "Powinny", bo są jeszcze inne rodzaje szkół od liceów, jednak w tych dominują mężczyźni (co świadczy o ich mądrości). Jednak większość w populacji to oczywiście nie wszystko. Studia, dzięki Bogu, są jeszcze nieobowiązkowe. No więc dlaczego kobiety faktycznie stanowią większość na studiach? Zacznijmy od tego co czuje taka kobieta mówiąc, że jej płeć dominuje wśród studentów (studenci (r.męski)=studenci(r.męski)+studetki(r.żeński)). Niewątpliwie słysząc coś takiego czuje się wyróżniona będąc włączoną w poczet studentów. Bycie studentem jest wg tego rozumowania czymś niezwykle wyjątkowym, wyróżniającym i pozytywnym. Wg mnie (mężczyzny) w dzisiejszych czasach bycie studentem a nawet posiadanie wyższego wykształcenia ABSOLUTNIE NIE ŚWIADCZY o inteligencji człowieka. W ogóle studiowanie przedmiotów humanistycznych (splunięcie) nie powinno być mieszane z czymś tak elitarnym i szlachetnym jak nauki ścisłe. Nie można tytułować tak samo nauczyciela matematyki, biologii, chemii czy fizyki i nauczycielkę/nauczyciela od polskiego czy historii. To jest obraza i "degradacja naukowa" kogoś kto poświęcił się matematyce/fizyce. Zdecydowana większość kobiet studiuje na wydziałach dla nich przystosowanych, czyli HUMANISTYCZNYCH lub po prostu nieścisłych (geografia, filologie czy [o zgrozo!] filozofie itp.). Studiowanie nauk humanistycznych absolutnie nie wymaga promila wkładu intelektualnego, który musimy wykorzystać studiując naukę ścisłą. Nauki humanistyczne nie kształtują INTELIGENCJI człowieka a jego MĄDROŚĆ. Postuluję tu rozróżnienie dwóch pojęć używanych na co dzień naprzemiennie. Moim zdaniem powinno być jasne rozróżnienie, tak żeby język nie odważył się powiedzieć, że pani od polskiego, angielskiego czy niemieckiego jest inteligentna. Bo to bluźnierstwo wobec potęgi umysłu ludzi naprawdę inteligentnych i bystrych studiujących przedmioty ścisłe. Fakt, że kobiety stanowią większość na studiach wyższych świadczy o upadku szkół wyższych. Kiedyś posiadanie tytułu naukowego magistra było czymś niezwykłym i niezaprzeczalnie elitarnym. Dziś gdy poważny człowiek, będący "na bieżąco" w swojej dziedzinie tytułuje się magistrem tak samo jak pani od matematyki, która mówi, że ma ważniejsze sprawy od sprawdzenia naszych sprawdzianów, bo musi coś zrobić w domu (przykład z życia wzięty!) to mnie cholera bierze i zaczynam kipieć nieprzejednanym szowinizmem. Oboje uczą przedmiotów ścisłych. To też jest niedopuszczalne! Kobieta, o której piszę uczy matematyki i mogę dać sobie głowę uciąć, że takich jest i będzie coraz więcej. Kobieta ta popełnia mnóstwo błędów robiąc rzeczy ABSOLUTNIE podstawowe (program liceum). To jest niedopuszczalne i winno być piętnowane. Nie jestem zwolennikiem różnie pojmowanego równouprawnienia. Jestem zwolennikiem poważnych szkół z poważnymi nauczycielami, zaangażowanymi w nauczany przedmiot nauczycielami(r.męski). Nauczyciel nie powinien dorabiać sobie w żaden inny sposób, nie powinien mieć na głowie opieki nad dzieckiem i nie powinien mieć żadnej innej pracy żeby sobie "dorobić". Powinien być wyjątkowy, najlepszy ze swojego "studenckiego rocznika", tak żeby najlepszy kształcił nowych amatorów nauk. Z doświadczenia wiem jak wygląda nauczanie laymen'a innych laymen'ów (ang. layman - laik). Jeśli na dodatek jest to kobieta to skutki są katastrofalne. Ludzie w ten sposób "wykształceni" idą na studia i w ten sposób poziom nauczania na studiach zostaje zniżony do poziomu przeciętnej blondynki. Tak więc:
Nie wiem czy można nazwać to wszystko "dyskryminacją". Faceci z reguły są inteligentniejsi, od kobiet (co nie znaczy, że takich nie ma, znam takie) a więc to oni mają predyspozycje do nauk ścisłych dlatego to ich powinno się faworyzować na takich kierunkach. Rzecz naturalna. Analogia: zazwyczaj kobiety zarabiają więcej wykonując zawody "kobiece" niż facet w tym samym zawodzie, bo są lepsze, mają do tego predyspozycję. Tak samo facet zarabia więcej będąc managerem, bo męską cechą jest zardność, bystrość, logika podejmowanych działań, mają do tego naturalne predyspozycje. Przecież to dobrze, jeśli bardziej nagradzamy tych, którzy w danej dziedzinie są lepsi. Tak więc stop nahalnemu, ślepemu równouprawnieniu.
kategoria:
Filozofia
Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
Kategorie
Najnowsze komentarze
2009-11-03 21:55
pfg do wpisu:
Dowcip
Dowcip podany błędnie. Ostatnie podane przez ciebie zadanie powinno mieć datę 1999 (trochę[...]
2009-07-23 19:48
kronos do wpisu:
KDT - Kupieckie Domy Towarowe rozjechane przez Waltzową
Jak wynika z relacji kupców, Walcująca zaproponowała lepszą lokalizację,
tyle tylko, że czynsz[...]
2009-07-22 00:26
patryk007@vp.pl do wpisu:
KDT - Kupieckie Domy Towarowe rozjechane przez Waltzową
http://marlowe.bblog.pl/o_mnie.html
"Kto nie rozumie logiki, ten zwykle nie rozumie i tego, że[...]
|