2011-09-21 21:23
 Oceń wpis
   

Ostatnio natknąłem się na ciekawe, choć mało merytoryczne filmiki (szczególnie ten drugi) no ale wiadomo (szczególnie politycy o tym dobrze wiedzą), że do ludzi nie trafiają merytoryczne argumenty, tylko filmiki obrzucające kogoś błotem.

http://www.youtube.com/watch?v=TQkSt9JT5eg

http://www.youtube.com/watch?v=SwZCfQ0s12k

Mimo wszystko końcówka pierwszego filmiku jest bardzo merytoryczna (w przeciwieństwie do jej początku).

 

Swoją drogą zastanawiam się, jak łatwo sterować ludźmi za pomocą mediów. Prozaiczne i dość jasne, że tak jest ale to niesamowite jak ludzie mogą słuchać tych i-d-i-o-t-ó-w z Wiejskiej, którzy w garniturkach, z ego sięgającym jonosfery, elokwentnie, niemerytorycznie przekonują wyborców (w większości również idiotów) do swojej racji. Podczas gdy taki mądry i inteligentny prawdziwy liberał z krwi i kości Janusz Korwin-Mikke walczy o głosy (choć sam nie jest demokratą) najmerytoryczniej i najszczerzej jak tylko się da. I co? I nic. Ma poparcie w skali 5% w skali kraju. To tyle ile jest ludzi mających głowę na karku. I trudno walczyć o więcej skoro ludzie po prostu są ogłupiani przez to co słyszą i czytają. Co z tego, że większość ludzi ma serdecznie dość polityków, takich jakich znamy z TV. Obłudnych, nienaturalnie naturalnych, grających inteligentnych, poukładanych gości skoro i tak większość ludzi w naszym kraju to ludzie tępi albo po prostu niezainteresowani szukaniem alternatyw do bandy czworga (PO, PSL, SLD, PiS). Ludzie zdają sobie sprawę, że ludzie przy ul. Wiejskiej kradną, robią dobre miny do złej gry (ale tylko wtedy gdy jest kamera lub dyktafon w pobliżu), zajmują się sprawami coraz bardziej oddalonymi (i coraz mniej istotnymi) od tych, które powinny być w kompetencji władz.

Dlatego apeluję do tych, którzy jakimś cudem czytają te słowa, aby przestali interesować się tym co mówi się w telewizji. [Dlaczego? Odp. jest w linku drugim, który podałem wyżej.] I żeby zainteresowali się tym co mówią ludzie, którzy mówią to samo od lat. Ugruntowani myśliciele prawdziwej Prawicy a nie tej czerwonej hałastrze siedzącej w sejmie od około 20 lat.

Pisząc "Prawdziwa Prawica" mam na myśli ruch jaki tworzy od lat p.Janusz Korwin-Mikke, który znajduje swoich naśladowców np. w (coraz bardziej znanym) radiu Kontestacja.

Jeśli ludzie nie odwrócą się od tych gogusiów, których co dzień widać w TV to nadejdzie dzień, w którym ludzie wyjdą na ulicę nie bardzo wiedząc czego oczekiwać i kogo poprzeć. Takie społeczne niezadowolenie łatwo może doprowadzić do zamieszek czy wojny, co nie raz pokazywała historia.

Myśląc realnie, uważam, że ludzie się nie ockną bez jakiegoś cudu (jakim by było np. unieważnienie wyborów przez Sąd Najwyższy z racji protestu Nowej Prawicy) i za parę/paręnaście lat zbankrutuje nie tylko Grecja (a później kolejne państwa EU) ale i POLska, co jest prawdopodobnie nieuchronne. Zupełnie oczywiste jest, że bankructwo państwa pociąga za sobą niezadowolenie ludu, który zawsze wychodzi na ulicę przy takich okolicznościach. Nie zawsze to pociąga za sobą wojnę, jednak miejmy na uwadze, że w kryzysie są finanse niemal wszystkich krajów Europy (ba! Świata, bo i Ameryki! [poza takimi Chinami, Japonią, Korei Południowej, Malezji, Tajlandii, Filipin]).

Podobno statystycznie, czas pomiędzy początkiem załamywania się systemów gospodarczych a wojną to 5 lat. Trudno coś więcej dodać.

Tagi: pis, gospodarka, ue, wybory, po, socjalizm, sld, wojna, kryzys, PSL, eurosocjalizm, Wiejska


2011-09-15 00:10
 Oceń wpis
   

Dzisiaj w mediach (radio) usłyszałem rzecz, której nigdy się nie spodziewałem usłyszeć z ust członka PO - ministra finansów J.V.Rostowskiego. Odważył się on powiedzieć w Strasburgu (w gronie jakże zacnych euro-towarzyszy) o katastrofalnej sytuacji ekonomicznej krajów UE (z Grecją na czele). Wg ekspertów pewne jest, że Grecja zbankrutuje. Po niej zapewne będą kolejne kraje UE (Hiszpania, Portugalia o czym od dawna donosi niejaki p.Korwin-Mikke).

Rostowski odważył się powiedzieć na arenie międzynarodowej o b.złej sytuacji finansowej krajów UE, ale co ważniejsze odważył się coś przebąkać o rozpadzie Unii a nawet wojnie! Sam nie wiem czy to dobrze czy to źle. Chyba jednak nie ma znaczenia co się powie na tym etapie konania Europy. Sprawa jest i tak przegrana. Europejskie wydanie socjalizmu kończy swój bieg, może jeszcze kilka lat pociągnie ale co dalej? Rostowski (a właściwie jego znajomy) odważył spekulować co będzie za parę (może -naście?) lat, kiedy UE pójdzie w rozsypkę. Oto co powiedział (za onet.pl):

Kończąc swe przemówienie Rostowski przywołał swą niedawną prywatną rozmowę z "prezesem wielkiego polskiego banku", pracującym w ministerstwie za czasów transformacji w Polsce. Miał on mu powiedzieć, że po takich wstrząsach gospodarczych i politycznych, jakie teraz dotykają Europę, "rzadko się zdarza, by po 10 latach nie było także katastrofy wojennej". I dodał, że "poważnie się zastanawia nad tym, by uzyskać dla dzieci zieloną kartę w USA.

Oburzone media i oczywiście opozycja z Wiejskiej nie zostawiły na nim suchej nitki (poza PO i prezydentem RP rzecz jasna). Niemodne jest dzisiaj tak odważne spekulowanie. Widmo wojny jest odległe dzisiejszym pokoleniom i nawet ja z powątpiewaniem o takiej myślę. W szczególności, że dzisiaj żołnierzy nie wysyła się na misje zagraniczne pod pod pretekstami na jakie np. zdobył się, były już, minister MON Bogdan Klich, mówiąc, że nie wyśle POL żołnierzy do Afganistanu, bo jest tam niebezpiecznie. Zawsze myślałem, że wojsko jest od tego żeby je posyłać w najniebezpieczniejsze miejsca. Przynajmniej tak winno być. Ludzie do armii powinni iść z powodu zamiłowania do broni, okopów, wyzwań fizycznych, zabijania, bronienia ojczyzny etc. a nie z powodu wcześniejszej emerytury. Dlatego jeśli takich ministrów mamy w innych częściach Europy, to jak dobrze wiadomo owca na czele armii lwów nie zdziała tyle co lew na czele armii owiec.

Z drugiej jednak strony, jak zauważył p.Korwin-Mikke Czechosłowacja rozpadła się wręcz aksamitnie ale z Jugosławią tak nie było.

Wojna to coś co rodzi się właśnie przy nagłych zachwianiach na arenie międzynarodowych, jakby "nagłych zachwiań" nie definiować. A niewątpliwie rozpad UE takim zachwianiem (prostującym) będzie. Zdaję sobie z tego sprawę od dawna ja ale jak widać również takie tuzy jak wspominany w powyższych cytatach przez Rostowskiego - "właściciel wielkiego polskiego banku". Kto jak kto ale tacy ludzie wiedzą, że coś ma szansę być na rzeczy.

Nie mam wątpliwości, że cały lewicowo-etatystyczno-socjalny eksperyment pod nazwą, najpierw roboczą: Wspólnota Europejska, a dziś Unia Europejska, padnie. Kwestia czasu kiedy to nastąpi. Co ważne - dziś zdają sobie z tego sprawę nie tylko mądrzy eurosceptycy, którzy od początku krzyczeli, że Unia jest tworem socjalistycznym, który skończy swój żywot relatywnie szybko, ale i zwolennicy UE, którzy nimi zostali tylko dlatego, że na co dzień przez 5min (tyle starczy) widzieli ładne, niebiesko-żółte flagi w państwowych 'Wiadomościach' na TVP1 czy piknikach organizowanych pod szyldem UE, promujących różne, czasem mniej, czasem bardziej durne euro-przekonania.

Ludu nie można nakłonić do żadnej inicjatywy w sposób rzeczowy. Demokracja ma to do siebie, że władzuchna musi obiecać a swoje i tak ukraść w podatkach. Lud z kolei ma to do siebie, że jest ludem. Motłochem, który nie powinien mieć wypowiedzenia się w sprawach kluczowych dla kraju. Nie można dawać zwykłym ludziom możliwości wyboru władzy, bo zwykli ludzie to idioci w kwestiach nie związanych z ich przyziemnym życiem dlatego zawsze wybiorą partię, której przedstawiciele najkwieciściej mówią albo ładniej wyglądają (w zależności od płci wyborcy).

Wracając do meritum - skoro co do upadku UE nie ma żadnych wątpliwości to pytanie - co dalej? Czy w Europie pozostanie demokracja? A może pojawią się tu i ówdzie jednostki, które wezmą za mordę dotychczasowe rządy i poprowadzą zbuntowanych ludzi, którzy w Grecji na przykład, na ulicę już wychodzili nie jednokrotnie. Jeśli ludzie zaczną wychodzić na ulicę w kolejnych stolicach państw, którym zbankrutuje tamtejszy odpowiednik ZUS-u, albo ceny powetują na tyle, że lud nie wytrzyma to będzie wiele miejsca na jednostki, które poprowadzą (tfu!) lud w którąś stronę.

No właśnie. I tu jest wiele możliwości. Najgroźniejszym chyba dla bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego krajów są tzw. narodowcy. Skrajni patrioci albo po prostu zwykli ludzie mający uprzedzenia (często bardzo słuszne - vide zasiłki dla uchodźców, romów, cyganów w POL) do mniejszości. Stosunkowo niewiele trzeba żeby rozpalić w masach chęć wyjścia na ulicę. Dobrym przykładem były niedawne, niespodziewane zamieszki w Londynie i wspominane już parokrotnie zamieszki w Atenach.

Inną możliwością jest postać prawa. Odpowiednik Pinocheta w Chile. Na takiego liczę.

To co dziś zdaje się nierealne jutro może stać się rzeczywistością, z którą będzie trzeba się zmierzyć. Rozumiem, że większość ludzi nie jest w stanie myśleć dalej niż do kolejnej wypłaty lub, jeśli mowa o politykach, do następnych wyborów. Władze, niemal na całym świecie rządzą ludzie, którzy są ubabrani w kwieciste frazesy demokracji. A wraz z nią idą zagrożenia socjalne, które dziś są przyczynkiem agonii Europy.

Unia kiedyś rozpaść się musi, w nieskończoność istnieć nie będzie, to powinno być oczywiste dla każdego. Dziś ministrowie finansów mają bardzo poważne problemy, o czym dobitnie świadczą coraz to mniej optymistyczne wiadomości z kraju, np. jak ta, że PO ograbiła z pieniędzy (=przekazała bankrutującemu ZUS-owi) Fundusz Rezerwy Demograficznej na wys. 4mld zł. Za gazetąprawną: Bez środków z FRD nie byłoby z czego wypłacać emerytur we wrześniu, kiedy zostanie wyczerpana dotacja budżetowa do administrowanego przez ZUS Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS).

 

Drodzy Czytelnicy: toniemy a wraz z nami cała Europa. A raczej Europa tonie a my razem z nią.

Przynajmniej będzie raźniej w nowych czasach prawdziwego kryzysu, które kolorowe z pewnością nie będą. Tylko jak szybko one przyjdą i na ile mało kolorowe będą?



2011-03-31 01:35
 Oceń wpis
   

Znalazłem świetny filmik. W czasie gdy go oglądałem, szybko przyszło mi do głowy skojarzenie z tym co możemy usłyszeć w KAŻDEJ dyskusji w TV.

Oto i on: www.youtube.com/watch.

;]

Tagi: dyskusje, dysputy, rozmowy o polityce


2010-10-22 20:13
 Oceń wpis
   

Niesamowite jak ludzie przejmują się innymi ludźmi. Dopalacze.com zostały zamknięte pośrednio pod pretekstem troski o ludzi. Ci którzy chcieli sobie zażyć jakieś używki już nie mogą (legalnie).

Oczywiście proceder niedopuszczalny w normalnym świecie no ale już się jakoś przyzwyczaiłem do tego, że w takim nie żyjemy.

Jak dla mnie ludzie za to odpowiedzieli powinni siedzieć.

Tagi: dopalacze, dopalacze.com


2010-09-12 16:59
 Oceń wpis
   

Ciekawy protokół zeznań byłego funkcjonariusza SB zeznającego w sprawie TW Bolka. Oto link - http://wzzw.wordpress.com/2010/09/08/pelne-zeznania-w-sprawie-bolka/.

Tagi: wałęsa, Bolek, Lech Wałęsa, towarzysz, TW Bolek


2010-09-10 20:40
 Oceń wpis
   

Jako, że w 100% zgadzam się z tym co p. Janusz wyraził w swoim manifeście, a i sam prosił aby go powielić w możliwie wielu miejscach, zamieszczam co następuje:

Hodowla Bydła -
MANIFEST NORMALNOŚCI

Dziwię się wam, ludzie....

...właśnie: czy jeszcze "ludzie"? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo Sapiens - czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europæus?

Od ponad stu lat "postępowcy" wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt - a w jakiejś gazecie, bodaj "Wyborczej", przeczytałem tryumfalny artykuł, że "człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi". I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło - i pozwalają traktować się jak bydło.

Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa - ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę - czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała - ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją zminimalizować.

Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę - a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić.

I to jest ta podstawowa różnica.

Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie - czy jak bydło? Jeśli ktoś każe mi zapiąć się pasem w moim własnym samochodzie - to traktuje mnie dokładnie tak, jak chłop traktuje krowę...

...to znaczy: traktował. Przepisy Unii Europejskiej, zdaje się, zakazują trzymania krowy na postronku; to ja w samochodzie muszę być przypięty. Na razie zapinam się sam, ale już niedługo będą automaty nasuwające na mnie pasy - i samochód bez ich zapięcia nie ruszy.

Krzywdy sobie zrobić nie możemy - ale za szkodę też nie płacimy: jesteśmy przecież (pod przymusem) ubezpieczeni.

Doi się z nas pieniądze - i za te pieniądze utrzymuje się całe stado - oraz szefostwo tej "Animal Farm". Jak już wiemy Szefowie usiłują zedrzeć z nas 83% zarobionych pieniędzy – i to ONI chcą wydawać je za nas.

Co zrobiłby Normalny Człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział: "Człowieku: ile zarabiasz? 3000? Świetnie! Daj mi z tego 2400, ja potrącę na siebie 600, a pozostałe 1800 wydam za ciebie - tak, że będziesz bardziej zadowolony, niż gdybyś sam wydał na siebie te 3000!" Co by zrobił Normalny Człowiek? Kopa w sempiternę - za drzwi!

Homo Europæus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować, i głosuje na takich, którzy wezmą mu jeszcze więcej pieniędzy - za obietnicę, że siano w żłobie będzie świeższe, niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by dawać mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom.

A konie rżą na odwrotną melodię.

Rzygać mi się chce, gdy czytam, że "Rodzice hiszpańscy wyrazili radość, że rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci". Moja suka wykazuje więcej rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i - mimo ufności - z pewną podejrzliwością patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się cieszy, gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem...

Zgroza mnie bierze - bo na resztki normalnych rodziców spadają kolejne ciosy. Ostatnio "polski" "Rząd" szykuje ustawę karzącą grzywną - 5000 zł - rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!! Tyle się pisze, że niektóre szczepienia mogą być szkodliwe - i nic! Nadal "rząd" wie lepiej, jak opiekować się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych przerabia się ludzi na bydlęta. Ale gdyby nie było to w interesie firm farmaceutycznych - byłoby tak samo źle, tylko jeszcze głupiej.

Dzieci odbiera się rodzicom pod byle pretekstem – by w reżymowych szkołach chować je na janczarów, na „Pawlików Morozowów” - jak te szczeniaki odbierane psom na „Farmie Zwierzęcej”. A niedawno przeszła ustawa karząca rodziców za danie dziecku klapsa!

Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: "Wszystkie dzieci są nasze". Żadne z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza; "Moje dziecko nie jest już moje; jest nasze". Co w praktyce oznacza, że to p.Minister je szczepi, je wychowuje... Cóż: szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył - więc jest normalne, że to ja (a nie jego rodzice: pies i suka), decydują o tresurze. Ale żeby tak samo z człowiekiem?

Przecież gdy w 1901 roku rząd pruski postanowił zmienić tylko język, w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) nie zmieniając jego treści - we Wrześni wybuchnął strajk szkolny. Dziś kolejni ministrowie zmieniają treści programów, wedle swej woli wymieniają przedmioty - a rodzice to pokornie akceptują, liżąc dobrych panów po rękach - że tak dbają o ich dzieci.

Tak robi moja suka. Ale człowiek?

Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było poddane chemioterapii. Po kilku miesiącach tej nieprzyjemnej kuracji, część lekarzy twierdziła, że już wystarczy - a część, że trzeba ją jeszcze kontynuować. Na nieszczęście wśród tych ostatnich był lekarz prowadzący (który miał przecież interes w kontynuacji - bo brał za to spore pieniądze...). Rodzice mimo to zabrali dziecko ze szpitala. Efekt: ścigała ich policja - i oskarżono ich o kidnapping!!!

Cóż: dawniej "kidnappingiem" było zabranie dziecka rodzicom. Teraz dzieci są "nasze", czyli państwowe; i rodzice bezczelnie ukradli państwowe dziecko, cudzą własność!

Co zrobi farmer, gdy byk z krową wyprowadzą, łamiąc ogrodzenie, swoje cielę z zagrody, gdzie on je umieścił? Przyleje obojgu bydlakom - a cielę umieści tam, gdzie on chce.

To właśnie robią z nami ONI.

Jeśli już jesteśmy przy zwierzętach: ONI mają jeszcze inne piękne hasełko: "Zwierzęta należy traktować tak samo, jak ludzi". Piękne hasło - dopóki się nie dojrzy, że jest ono równoważne hasłu: "Ludzi należy traktować tak samo jak zwierzęta". Dziś jest "wola polityczna" by staruszkom aplikować euthanazję; przecież dokładnie to samo robi się z innymi bydlętami - czy-ż nie?

Ludzie: czy jeszcze jesteście ludźmi - czy tylko bydlętami?

Oczywiście: zawsze większość ludzi chciała, by się nimi opiekować - byle dobrze. Szli więc dobrowolnie pod opiekę feudałów, wisieli u klamki pańskiej - i byli zadowoleni. Jednak dopiero d***kracja spowodowała, z ta Większość narzuciła swe obyczaje reszcie. "Ja lubię, jak mnie pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta - to niech wszystkich pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta".

Czasem mam wrażenie że ONI testują swoje bydełko, do jakiego stopnia już zgłupiało i można zrobić z nim, co się chce. Do czego innego mogą służyć takie pomysły jak "małżeństwa homosiów"? Jednak w miarę, jak to trwa i się rozwija, zaczynam mieć przerażające podejrzenie:

ONI, dwa pokolenia wcześniej ludzie inteligentni, wychowywali swoje dzieci w tych samych szkołach - i obecnie ONI, to... również bydlęta! Durne, tępe bydlaki marzące tylko żarciu, piciu i ekscesach seksualnych.

Widać to po sprawie "globalnego ocieplenia". ONI naprawdę wydają się wierzyć, w "zagrażające nam" ocieplenie! Choć przecież nie trzeba robić badań geologicznych: wystarczy wiedzieć, że "Grenlandia" to ląd, na którym ok. 900 roku kwitły cytryny - a, jak też wiemy, Europa nie została zalana przez ocean. Trzeba też być kompletnym kretynem, by uwierzyć, że lodowce Antarktydy, ogrzane z -40°C do -35°C - zaleją nagle cały świat.

A ONI – przynajmniej: niektórzy z NICH - wydają się sami w to wierzyć. Nadzorcy bydła stali się głupsi od chudoby, którą się opiekują...

Piszę to - po raz któryś powtarzając te myśli - jak rozbitek, który wrzuca papier w butelce w odmęt oceanu Internetu. Przecież gdzieś jeszcze są LUDZIE! Nie jestem na świecie sam, nie wszyscy jeszcze zbydlęcieli do cna, w niektórych tli się jeszcze iskra człowieczeństwa! Zbuntujmy się, do cholery! Obalmy ten system!

Jak można godzić się na ustrój, w którym bydlęta decydują o losie ludzi? Ja nie mam nic przeciwko temu, by ktoś chciał być traktowany jak nierogacizna - czyli żyć w "państwie opiekuńczym". Ale człowiek, który nie chce decydować o własnym losie, nie powinien w głosowaniu decydować o losie innych!

Bydło niech sobie porykuje - a my musimy żyć! Bydło myśli o pełnym żłobie - my myślimy w wyprawach w Kosmos. Przyszłość Ludzkości (jeśli ma przetrwać) zależy od tego, czy zwyciężą ludzie - czy bydlęta? Czy wygra Rozum - czy Liczba?

I nie ma tu znaczenia, czy rządzi, SLD, PiS, PO czy PSL; niezależnie od tego liczba urzędników rośnie, coraz więcej przepisów ogranicza naszą wolność... Jak długo możemy to znosić?

Na szczęście ten system już jest zgniły. Nawet bydlątka zaczynają rozumieć, że rządzące nimi świnie rozpiły się, zdemoralizowały - i nie są już od nich mądrzejsze. Koniec jest bliski. Musimy się więc z'organizować, by być gotowi do stworzenia zrębów Państwa Wolności - w momencie gdy gdy cała ta anty-europejska "Unia Europejska" zacznie trzeszczeć w szwach.

To już niedługo. Zacznijmy się szykować.

Tagi: socjalizm, wolność, normalność, manifest polityczny, manifest wolnościowy, eurosocjalizm


2010-09-04 23:23
 Oceń wpis
   

Od dawien dawna możemy zaobserwować, szczególnie wśród młodzieży, przekonanie, że Platforma Obywatelska to partia do której należą ludzie niekonfliktowi (w przeciwieństwie do opozycji) i inteligentni. Zapewne PO to nie głupia chołota dewotek, którą zwolennicy PO lubią nazywać "moherami", powtarzając dość pamiętne słowa JE Donalda Tuska, który użył tego sformułowania zapewne impulsywnie (a może nie?). Myślę, że Tusk nie mógł wtedy zdawać sobie sprawy z tego jak mocno wryje się to pogardliwe wyrażenie w głowach niezideologizowanej młodzieży i jak długo będzie funkcjonować. Właściwie ten frazes zastąpił słowo dewotka i utożsamił ludzi świętoszkowatych z elektoratem PiS. To oczywiste, że na PiS głosują GŁÓWNIE ludzie prości ale na Boga, nie tylko! Są ludzie, którzy nie głosują przeciwko komuś ale uzależniają wybór partii, z którą sympatyzują, od ideologii i "filozofii" prowadzenia polityki. I jeśli komuś bardziej pasuje "program" PiS albo uważa, że mniejszym złem jest PiS to nań zagłosuje nie dlatego, że nosi beret. Dobrym przykładem takiego wyboru (dokonanego przez zaciśnięte zęby jako wybór mniejszego zła) było zdecydowanie się pana Janusza Korwin-Mikke na poparcie, w drugiej turze wyborów prezydenckich, Jarosława Kaczyńskiego a nie "Bronka". JKM dokonał tego wyboru w oparciu o swoje spekulacje wedle, których politycy stojący za Komorowskim to więksi złodzieje i więcej by ukradli. Można się z tym zgadzać lub nie ale to jest właśnie rozumowy sposób podejmowania wyborów a nie, jak dzisiaj to modne, wizerunkowy.

Nie piszę tego dlatego, że obstaję za PiS. Ani Prawo i Sprawiedliwość ani Platforma Obywatelska nie jest partią liberalną. PiS nawet za taką się nie podaje, w przeciwieństwie do PO, która kreuje się na liberalną, profanując pojęcie "liberalizm". Obie partie mają identyczną filozofie etatystycznego modelu państwa, w którym rząd jest redystrybutorem i utylizatorem pieniędzy. Dlatego nie ma tu absolutnie miejsca na żaden liberalizm. To powinno być absolutnie oczywiste dla każdego człowieka niezmanipulowanego papką podawaną w przyjaznej pseudointeligenckiej telewizji publicznej i nie tylko. Być może PO można nazwać liberalno-obyczajową, bo ta ma zwyczaj dystansowania się do instytucji kościelnych (i nie piszę, że to źle!). Ale PO nie jest partią wolnościową ani liberalno ekonomiczną. Jeśli ktoś nie wierzy to proszę porównać programy PO i partii republikańskich albo tych z naszego podwórka - WiP-u czy UPR-u. Różnica jest zasadnicza.

Co jest jednak według mnie najgorsze to to, że ludzie nastawieni już przeciwko środowisku PiS wyłączają wszystkie funkcje myślowe. Dla nich najlepszym uprawianiem polityki to właśnie negowanie każdego zagrania PiS czy zachowania poszczególnych jej członków, które zazwyczaj nie zasługują na żaden komentarz. Znakomita większość elektoratu PO to pseudointeligencja, która nie ma żadnych przekonań. Oni nie są nawet anarchistami, socjalistami, komunistami, faszystami nie wspominając o liberałach. Paradoksalnie ich nieodzownym elementem zawsze był i będzie elektorat PiS-u nad którym żerują. Ciekawe co by było gdyby PiS zniknął ze sceny politycznej. Co wtedy stałoby się z poglądami ludzi stojących obecnie za PO. Ja nie mam zielonego pojęcia, mam kilka pomysłów ale do żadnego nie jestem przekonany.

Ludzie popierający PO to w większości bezideologizowcy, którzy jedyne co patrafią to obrzucać poglądy innych błotem nie proponując nic w zamian. Jestem święcie przekonany, że jeśliby spytać liczne grupki młodych ludzi, którzy dobrze bawili się pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie, prowokując "obrońców krzyża", na kogo głosowali w wyborach odpowiedzieliby, w zależności od tego o których wyborach mowa, że na PO lub na Bronka. Jeśli zapytałbym dlaczego to mogę dać sobie rękę uciąć, że nie odpowiedzieliby nic politycznie konkretnego. To dla mnie pewne. Co groźniejsze to nie tylko młodzież ulega takim nastrojom. Ludziom starszym, często dobrze sytuowanym nie wypada głosować na PiS (o której poglądach nic nie wiedzą) więc głosują na PO (o których poglądach czy programie też nic nie wiedzą), no bo na kogo innego? PSL i SLD jakoś nie w modzie, małe szanse mają no i co najważniejsze nikt tam nie konfrontuje się tak mocno z Jarosławem jak Donald i Bronek! To absurdalne, że o takich rzeczach trzeba pisać ale demokracja sama w sobie ma to do siebie, że jak damy ludowi wybierać to pseudointeligencja, której podaje się w programie nazwanym przewrotnie Fakty (TVN), papkę bezczelnie zmanipulowanych informacji, to wybierze tak jak stacja (ktoś kto za nią stoi) chce. Reszta motłochu zagłosuje tak jak o. Rydzyk, TVP i JE Jarosław Kaczyński powie. Ciekawie w takiej sytuacji wypada SLD, która musi mieć naprawdę wiernych czerwonych, którzy mimo medialnych sympatii głosują po staremu - na komunistów. Elektorat PSL nie może być elektoratem byle jakim, bo o PSL nie słyszy się w ogóle ale tego efekty już są. W obesnych sondażach PSL miałby coś koło 1% poparcia i nie dołączyłoby do cyrku na Wiejskiej. Może po prostu rolników coraz mniej?

Nie twierdzę, że ludzi trzeba edukować żeby umieli wybierać mądrze, wedle własnego, wyrobionego doświadczeniem, ukutego zdania, bo po prostu nie wierzę w większość. Większość jest zawsze głupia i nie da się tego zmienić na drodze pokojowej. Co nie znaczy, że mniejszość jest zawsze elitą. Obecnie Samoobrona czy Partia Pracy ma zapewne niewiele mniejsze poparcie od takich partii jak WiP czy UPR ale ludzi głosujących na 2 pierwsze partie nie wolno porównywać z tymi z WiP czy UPR. Z mojego osobistego doświadczenia wiem jacy ludzie sympatyzują z dwoma ostatnimi wymienionymi przeze mnie partiami i  muszę przyznać, że są to zazwyczaj poważni ludzie z wykształceniem inżynierskim (lub kształcący się na taki tytuł), którym nie da się wmówić, że podatki są niskie, jesteśmy dobrze rozwijającym się krajem i, że czarne nie jest czarne a białe nie jest białe, choćby w TV mówił wprost przeciwnie poważny Kamil Durczok czy Piotr Kraśko, którego umiejętności wypowiadania są nieocenione. Ten człowiek może powiedzieć głosem na zabój poważnym i patetycznym, że w warszawskim ZOO urodził się hipopotam z 3 odnóżami, a ludzie nawet nie mrugną okiem tylko z zainteresowaniem posłuchają audycji z ZOO.

Na koniec chciałbym zachęcić szczególnie ludzi niezaangażowanych politycznie i tych, którzy wzburzeni czytają to co napisałem o PO aby spokornieli i przestali zajmować się obrabianiem pleców innym, bo to jest najbardziej prymitywna forma prowadzenia niekonstruktywnej krytyki jaką można wymyślić i zaczeli czytać oraz słuchać ludzi inteligentnych, którzy mają coś do powiedzenia takich jak pan Janusz Korwin-Mikke czy Stanisław Michalkiewicz, których reklamuję gdzie mogę, bo na to po prostu zasługują.

Polecam również przy okazji takie miejsca jak:

 

_______________

Do napisania tego wpisu sprowokował mnie taki fragment newsa na wp.pl, z którym się zgadzam 100% (i nie dlatego, że jestem "PiS-owcem" - patrz wyżej):

"Kaczyński opowiada też w wywiadzie o "agresji i odrzuceniu wszelkich reguł kultury przez PO". - To trwa od 2005 roku - zaznaczył prezes PiS. - Nie uznają żadnych granic i to, co wie na ten temat opinia publiczna, to nawet nie jest promil tego, co jest naprawdę. Trzeba by jeszcze wiedzieć, co się dzieje na komisjach sejmowych, czy nawet w restauracji sejmowej - ten poziom chamstwa jest taki, że Samoobrona to bardziej kulturalna partia niż oni - uznał Kaczyński.

W jego opinii PO "to jest grupa ludzi strasznie nieokrzesanych, jednocześnie nastawionych na agresję".
"

Przy okazji polecam ten link: http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/belkot_intelektualistow/682.

Tagi: pis, po, inteligencja, pseudointeligencja


2010-06-02 12:57
 Oceń wpis
   

Jako, że początek, zapewne nachalnej, kampanii lada dzień chciałbym tu zachęcić wszystkich Państwa do rozważnego obejrzenia krótkiego filmu, który doskonale oddaje obecną fiskalną rzeczywistość w naszym kraju.

Wiedzcie Państwo, że p. Janusz Korwin-Mikke jest jedynym kandydatem na prezydenta, który jest od kilkudziesięciu lat stanowczym zwolennikiem likwidacji większości podatków (np. NFZ, ZUS i przede wszystkim podatku dochodowego).

Jest wiele ludzi, którzy nie wyobrażają sobie życia bez tak wysokich podatków jakie są obecnie. W momencie gdy ktoś mówi o zniesieniu większości podatków prości ludzie pukają się w czoło mówiąc, że to niemożliwe. Otóż jest to absolutnie MOŻLIWE (tak już kiedyś było) pod warunkiem LIKWIDACJI takich molochów kradnących pieniądze jak np. NFZ czy ZUS.

Dlatego proszę Państwa o zagłosowanie i zachęcenie swoich znajomych do głosowania na p. Janusza Korwin-Mikkego. Nawet jeśli ten jedyny zdroworozsądkowy człowiek nie wygra to i tak ma szansę na wypromowanie siebie i uświadomienie szerszej, zindoktrynowanej już, publiczności kto obecnie nami rządzi i czym się różnią kolejne rządy PiS, PO, PSL i (tfu!) SLD.

Zdaje sobie sprawę, że w demokracji trudno wygrać człowiekowi najlepszemu ze stawki przez prosty fakt: większość jest zawsze głupia ale pokażmy, że istnieje silna opozycja do obecnego politykerstwa spod Wiejskiej.

 

Bardzo spodobał mi się komentarz na YouTube'ie pod jednym z nagrań JKM:

"MikkeA279; jest fucking geniuszem. Wszystko co mowi jest logiczne i proste, dlatego nie sposob sie z nim klocic czy debatowac. Dlatego tez nie zostanie prezydentem"

Tagi: film, podatki, korwin-mikke, jkm, wybory prezydenckie, 2010, pogląd


2010-02-03 21:53
 Oceń wpis
   

Zdarzyło mi się dziś odpalić telewizor.

Nie oczekując zbyt wiele rozpocząłem rutynową procedurę szukania czegoś co da się oglądać. Nie znalazłem, za to na TVP3 (tfu!) zobaczyłem mordę jakiejś posłanki, która jak przystało w dobie wojujących feministek, została podpisana jako "poseł". Jej sprawa. Właściwie nawet nie wyglądała na kobietę. Do rzeczy. Była to komisja hazardowa, na której, nadużyję tutaj słowa, "przesłuchiwany" był filozof-historyk (ukończył historię na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego) Grzegorz Schetyna.

Nie podejmę próby analizowania tutaj tego o co chodzi, kto ma rację a kto nie, w całej tej szopce pt. afera hazardowa. Myślę, że nikt do końca nie wie, włączając w to obecnych wtedy na sali przesłuchań (która mieści się chyba w sejmie). Chciałbym zwrócić jedynie na zachowanie przesłuchujących i przesłuchiwanych ze szczególnym uwzględnieniem PAŃ. Czy oglądając tego typu show ludzie nie czują, że w tej cholernej demokracji jest coś nie tak? Patrząc na ową panią posłankę.. pardon - poseł, jak ona się zachowywała, jak inteligentnie ucinała głos Schetynie, jak intrygująco i z pełną powagą zadawała znaczące dla sprawy pytania. I pomyśleć, że jeszcze 100 lat temu sufrażystki do powiedzenia (nie*) miały nic a polityką zajmowali się tylko mężczyźni... Niestety co i raz szersze kręgi mężczyzn, potem kobiety, teraz jakieś lewackie podrygi żeby dać głosować i szympansom, w końcu DNA podobne...

Jeżeli czytają to Panie to proszę o szczególną wyrozumiałość. Znam pojedyncze przypadki niezwykle inteligentnych czy rozsądnych** kobiet nadających się na polityków. Chodzi tu o bardzo dobrze wskazaną przez pana JKM'a naturę kobiet do logiki i opiekuńczości, która w polityce jest najkrótszą drogą do tego w czym żyjemy teraz, czyli do soc-demokracji albo do bardziej wymownej soc-eurokracji. Dobra kobieta-polityk ma zawsze cechy męskie. Niekoniecznie wąsy czy brodę (choć i to zazwyczaj idzie w parze) ale stanowczość i w miarę rozwinięte poczucie logiki ;). Co nie znaczy, że wszyscy (czy nawet większość) mężczyzn nadaje się do polityki!! NORMALNI mężczyźni (nie zniewieściali) mają jedynie naturalną tendencję do podejmowania własnych, często ryzykownych, decyzji, co stawia ich w lepszej pozycji na wolnościowego, liberalnego (przede wszystkim ekonomicznie a nie koniecznie obyczajowo) polityka. Taki mężczyzna bez obecnego medialnego prania mózgu nie narzucałby obywatelom płacenia składek na ZUS, bo po cholerę kogoś zmuszać jak ktoś będzie chciał to się ubezpieczy (szczególnie, że ludzie obecnie płacą składki przez 40 lat pracy a potem na emeryturze żyją 20 lat; a co z resztą pieniędzy, które normalnie by odziedziczyli potomni? A ZUS paradoksalnie bankrutuje...)

W obecnym składzie rządu nie znajdziemy jednostki, która nie była przesiąknięta ideami opieki wszelakiej. No ale to już wina demokracji. Ludzie wolą jak im się mówi, że zapewni się to i tamto. Zasiłki, dosiłki, płace minimalne etc. Dlatego politykowi, który wie, że w zależności od tego co będzie proponował dostanie głos albo nie, nie opłaca się być wolnościowym, bo by nie miał co do gara włożyć. ;) Dosłownie. Jedyne partie w pełni liberalne to niewielu osobom znane: UPR (Unia Polityki Realnej) i WiP (Wolność i Praworządność) a one żyją (WiP ledwo żyje) ze składek.

 

* czyż nie lepiej brzmi pojedyncze zaprzeczenie?
** jeśliby rozgraniczyć rozsądek oraz inteligencję i uznać prym inteligencji to rozsądek wystarczyłby wg mnie do sprawowania władzy

Tagi: polityka, sejm, prawica, posłowie, posłanki


2009-07-21 23:58
 Oceń wpis
   

Nic tak mnie nie rozwścieka jak masy (najczęściej pseudointeligencji tworzące elektorat PO), które popierają miasto w sprawie KDT. ONI O NIEJ NIC NIE WIEDZĄ O TEJ SPRAWIE!!

Mam taką żelazną zasadę, że nie piszę o tym na czym się nie znam albo o tym czego szczegóły są mi nieznane. A są tacy, którzy zajmują tylko dlatego stanowisko stolicy, bo rządzi nią PO-wiec Waltz. Te debilne masy, pseudoideologowie, którzy murem stoją za PO powinni się odwrócić i w rzeczony mur walnąć łbem parę razy.

Całą sprawą się żywo zainteresowałem, bo jeszcze kilka miesięcy temu (!) przeczytałem w Najwyższym Czasie, że niedługo kupcom kończy się umowa 'gruntowa' z miastem. Przeczytałem tam, że już poprzednie rządy stolicy obiecywały jakieś nowe miejsce dla kupców, tak żeby można było uprzątnąć blaszaną prowizorkę i wybudować tam jakąś inną, która miałaby być muzeum czegoś tam. Z tego co wyczytałem wynikało również, że miasto dogadało się z kupcami i kupcy wyłożą WŁASNE PIENIĄDZE (prawidłowo) na budowę centrum handlowego przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, przy wejściu do metra. Nie wiem co spowodowało, że do tego nie doszło. Jeśli to wina miasta, które okłamało kupców z KDT, to patrząc na te kordony policji, będące pachołkami niesprawiedliwego reżimu Waltzowej, chce mi się ich lać po mordach, pomimo, że nigdy wcześniej nie wykazywałem takich tendencji. Jeśli jednak to prawda, że miasto było fair wobec kupców i oferowało KORZYSTNE, w stosunku do obiecywanych, oferty przeniesienia KDT to miasto absolutnie miało prawo użyć siły i sam bym tak postąpił.

Tak więc dla mnie nic w tej sprawie nie jest oczywiste a patrząc na tych drobnych metroseksualistów, którzy stali pod KDT (protestując w ten sposób(?)), z karteczkami w rączkach, na których wyrażali swoje niezadowolenie z blaszanych prowizorek to mnie coś strzela. Te blaszane prowizorki to był, z tego co słyszałem, jedyny "wolny rynek" jeszcze naście lat temu gdy PRL rozdawał swoje karty...

 

[edit]

Widzę, że są jeszcze ludzie rozsądni: rylec.

Tagi: warszawa, zamieszki, waltz, KDT, odbicie hali, Domy Towarowe



Moje linki
 
JKM

O mnie
 
gg: 6368038

Najnowsze komentarze
 
2011-10-06 13:44
Korwin do wpisu:
Jak ja nienawidzę polityki.
Każdy akapit idealnie trafiony, każde słowo niezbędne, miód dla moich oczu (a może uszu? -[...]

Archiwum